Loża Szyderców: Poszukiwany Salomon, który poleje

logo podstawowePrzy Sportowej pustka. W kasie, na trybunach i w ligowym dorobku. Pewien biblizm głosi, że z pustego i Salomon nie naleje. Nalało i zalało, ale to we wtorek Stadion Narodowy. W Bełchatowie na razie nie zapowiada się by cokolwiek skapnęło, a problemów, które nagromadziły się w ostatnim czasie chyba i najmądrzejsze głowy świata tak szybko nie rozwiążą. Bo jak wyjaśnić fakt, że ktoś chce kontynuować myśl szkoleniową, gdy zespół okopuje się na dnie? Że ktoś w bezczelny sposób lekceważy szkoleniowców spóźniając się kilkukrotnie na trening? Że ktoś chce grać przeciwko trenerowi by wcisnąć na stołek swojego "trenejro"?

Pewnego dnia nad Bełchatowem zaświeciło słońce, gdy okazało się, że projekt "GKS Bełchatów - węgiel i marzenia" został dofinansowany przez Unię Europejską kwotą 155 tys. zł. Można było roztoczyć wizję, że coś się ruszy, o GKS usłyszą dalej, częściej. Jednak od tamtej chwili czas nieubłaganie mijał, a w eterze cisza. Co się okazało, umowa dotycząca tego projektu nie została ostatecznie podpisana przez zarząd GKS Bełchatów. Wychodzi na to, że choć słońce przez chmury się przebiło, to... nie chwal dnia przed jego zachodem. Tym samym jesteśmy dalej w marketingowej czarnej, kopalnianej dziurze. Ludzie, wyjdźcie stamtąd! Złota tam nie znajdziecie, co najwyżej czarny skarb ziemi. Skarb, który do pewnego czasu dokładał złotówki do klubowego budżetu. Dziś pluje drobniakami i coraz częściej mówi - "Ja nie mam, idź Pan gdzie indziej". Czy tak to miało wyglądać?

DSC08650

Czy tak miał również wyglądać obecny sezon Ekstraklasy? Po pięciu ligowych porażkach zdecydowano zaśpiewać "To już jest koniec" Kamilowi Kieresiowi. Wyników nie ma, grać też nie ma kim, zespół rozsiada się wygodnie na ostatnim miejscu w tabeli - ok, zgadza się, trzeba towarzystwem wstrząsnąć. Tylko jak już ekipę reanimujemy, to uczyńmy to z radosnym końcem. Przy Sportowej chyba z tego zakpiono i nadal radośnie śmieje się nad dogorywającym klubem. Bo jak można odebrać fakt, że zespół przegrywa mecz za meczem, a ktoś chce kontynuować myśl szkoleniową? O kontynuacji to my mogliśmy mówić przy okazji zamiany Josepa Guardioli na Tito Vilanovę bądź będziemy mogli w chwili, gdy swoje stanowisko opuści sir Alex Ferguson. W Bełchatowie odtworzono chyba lokalnego Monty Pythona.

Śmiech to zdrowie, o tym pamiętamy. Jednak zachowajmy choć odrobinę ogłady i udowodnijmy, że nie są nam obce zasady savoir-vivru. Jedną z nich jest punktualność, ale przy Sportowej chyba ktoś o tym nie pamięta. Wydawać by się mogło, że człowiek, który poza Polską grał w pięciu krajach, wie jak funkcjonuje zegarek i przychodzi do swej pracy na czas. Trening podobnie jak mecz, to rzecz święta! Dla tych, którzy Bełchatów być może traktują jako bezpieczną przystań u schyłku kariery, niekoniecznie. Spóźnić się raz - ok, zdarza się. Drugi raz - sygnał ostrzegawczy. Trzeci raz - "Chyba sobie ktoś z nas kpi!" - powinien pomyśleć trener i zaaplikować dobitną karę finansową. Jak mówią, kara była, ale piłkarz niewiele się nauczył. Trenera zmieniono, a on na pierwszy trening z nowym szkoleniowcem przybywa spóźniony dziesięć minut. Kto gwieździe klubu zabroni? Przecież grało się tu i tam, święciło się triumfy, a teraz to ja odpoczywam i... psuję atmosferę w szatni.

DSC_3508

Bo gdy nie ma kota, to myszy harcują. Jak kilka dni temu informował "Dziennik Łódzki" po raz kolejny głośno zrobiło się o zaległościach finansowych GKS wobec byłych i obecnych graczy. Mogą one sięgać nawet miliona złotych. Boli fakt, że piłkarze złożyli wniosek o odebranie GKS licencji i ukaranie klubu w PZPN. W kuluarach mówi się, że za takim stanem rzeczy opowiedzieli się dwaj najważniejsi gracze w szatni - kapitan i jego zastępca. Do tego ta dwójka oraz odpoczywający, ściągający co miesiąc pokaźną sumę za... no właśnie za co?! napastnik GKS Bełchatów mają tak naprawdę działać przeciw obecnemu trenerowi, ponieważ jeden z nich chciałby na tym stanowisku widzieć swojego zaprzyjaźnionego "trenejro". Do tego parodią jest to, co wyprawiają na boisku również inni uczestnicy bełchatowskiej rewolucji. Jeden próbuje bronić dostępu do swojej bramki "na pieska", a drugi z premedytacją fauluje w polu karnym, tak by bliskie trzy punkty odjechały ze Sportowej z hukiem.

Wyraźnie widać, że w Bełchatowie brakuje Salomona, który może wbrew mądrości, z pustego naleje. Skoro został obdarzony mądrością, za jego kadencji powstała m.in. Świątynia Jerozolimska, a samo miasto stało się dużym ośrodkiem kulturalnym i naukowym, to może potrafiłby odbudować bełchatowskie gruzowisko? Kiedyś nie do pomyślenia było by gryźć rękę, która Cię karmi. Dziś odburkną, że są inne czasy, a za kilkadziesiąt tysięcy złotych nie zdołają wyżywić rodziny. Istny cyrk na kółkach! Kadrowo nadal jesteśmy silni, pozycja w tabeli tego nie odzwierciedla, ale wydaje się, że nadszedł moment by dokonać przewietrzenia szatni. Fetor wydobywający się stamtąd staje się już powoli nie do zniesienia.